Dlaczego warto zagrać w Wiedźmina

Zapewne fani Wiedźmina wiedzą już wszystko, co publicznie wiadomo o nadchodzącym Wiedźminie 3. Jest też z pewnością spora grupa, która wie więcej ode mnie, z różnych przecieków i domysłów. Nie o tym chcę jednak pisać. Nadchodzi nowy, wielki erpeg – to pewne. Ja go na mur beton kupię, w najbardziej rozszerzonej/kolekcjonerskiej wersji, jaka będzie dostępna. Fani z pewnością też. A co z ludźmi, którzy z Geraltem z Rivii nigdy się na szlaku nie spotkali? Byłoby to istne bestialstwo, zostawiać ich wszystkich w nieświadomości, że oto nadchodzi gra, która, jeżeli nie zrewolucjonizuje, to z pewnością wyniesie gatunek cRPG na nowy poziom. Co więcej, że to nasza, rodzima gra będzie wyznaczać nowe trendy w światach miecza i magii. Dla nich wszystkich właśnie piszę – bardziej ogólnie, przystępnie, mam nadzieję.

Gra Wiedźmin i Wiedźmin 2: Zabójcy Królów, stworzone przez CD Projekt RED, oparte są na motywach sagi wiedźmińskiej polskiego autora – Andrzeja Sapkowskiego. W istocie, do czerpania satysfakcji z gry nie trzeba znać książek, ale natknąć się można na fajne smaczki, zrozumiałe tylko dla czytelników. Poza tym, świat staje się bardziej zrozumiały, nie musimy zachodzić w głowę dlaczego na przykład Geralt ma kocie oczy, albo białe włosy. Zresztą, historia opowiedziana w grach nie umywa się do tej opisanej przez Sapkowskiego. Słowem – polecam przeczytanie książki każdemu, nawet jeśli nie lubi gier i nie ma zamiaru uruchamiać dzieł CDP.

Nie będę się rozwodził nad opisem świata, czy bohaterów – takich opracowań jest w sieci mnóstwo, spisanych dużo lepiej i dokładniej, niż ja mógłbym i miał ochotę. Co chcę natomiast, to wykazanie, że w Wiedźminów warto zagrać.

Technicznie, Wiedźminy są typowymi erpegami. To oznacza, że gra pozwala nam się wczuć w odgrywaną przez nas postać (wnerwia mnie, jak słyszę o ‚elementach rpg’ w jakiś grach, co najczęściej sprowadza się do jakiegoś systemu rozwoju postaci i ekwipunku, a co jest tylko mało znaczącym elementem w grach rpg, bo ich istota na czym innym polega). Jesteśmy stawiani w obliczu decyzji, które zaważyć mogą na losach i dalszym kształcie świata. To nie są wybory typu ‚pomóż kupcowi za 100 sztuk złota albo złodziejowi za rękawiczki +1 do skradania’. Charakter, zachowania, odzywki bohaterów zostały zaczerpnięte z książek, więc ich znawca będzie się czuł jak w domu. W temacie wyborów, bardzo fajnym jest motyw znany już z innych gier, np. Mass Effect, z importem zapisów z poprzedniej części. Dzięki temu nie tylko zacząć możemy Zabójców Królów z elitarnym (choć nie tak zabójczym, by nie zdebalansować rozgrywki) ekwipunkiem z końcówki 1, ale też widzimy konsekwencje decyzji podjętych przez nas wcześniej.

Ja już doczekać się nie mogę premiery Wiedźmina 3, o wdzięcznym podtytule ‚Dziki Gon’. Wszystkim zaś, którzy nie grali jeszcze w Wiedźminy, polecam szczerze. A tym którzy nie czytali książek, polecam je z całego serca. Byśmy nie byli jak w tym przysłowiu: ‚Cudze chwalicie, swojego nie znacie’.

Autor: Kamil Chmielewski

Inżynier informatyki, specjalność systemy informatyczne – inżynieria systemów. Student pierwszego semestru magisterki na Politechnice Wrocławskiej. Fan gier RPG i strategii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *