Retro zawsze w modzie

Lubicie czasem obejrzeć bajkę? Ja lubię. Animowany film dobra rzecz. Co z tego, że docelowa publika ma koło dziesięciu lat i jeszcze mniej zębów? Szczególnie, że bajki Disney’a zawsze mają jakieś głębsze przesłanie. Są więc, de facto, przeznaczone też dla starszej publiki. To przesłanie może nie jest specjalnie wyszukane, ktoś mógłby powiedzieć ‚ile można oglądać filmów o przyjaźni, zaufaniu i odnajdowaniu swojej drogi?’. Ja odpowiem ‚obejrzyj Ralpha Demolkę’.

Film produkcji Walta Disney’a o wdzięcznym tytule ‚Ralph Demolka’ opowiada o losach bohatera, czy raczej antybohatera gry na automaty. Dzieciaki grające w salonie nie mają pojęcia, że postacie za szybką mają swoje życie, i gdy gasną światła, spotykają się, przechodzą z gry do gry, są jak wielka społeczność. Jednak nie wszyscy. Niektórzy są jakby wykluczeni z tej społeczności – to złoczyńcy, ci, z którymi na co dzień bohaterowie walczą w swoich grach. Jednym z nich jest Ralph, którego praca polega na niszczeniu budynku, w czym przeszkodzić ma mu Felix. Na koniec gry wdzięczni mieszkańcy budynku dają Felixowi medal, a Ralpha zrzucają. Pewnego dnia mięśniak pęka, postanawia też zdobyć medal, by zaistnieć jako dobry bohater. Przez swoje niezdarne i nieprzemyślane działania uwalnia robale z gry ‚Ku polom chwały’ (z nazwą związany jest żart słowny, prymitywny, ale mnie bawi, rozumiecie, kupol-om chwały, kupol, czy tylko mnie to bawi? 😀 ). W poszukiwaniu medalu natrafia też na niezwykle żywą (aż za bardzo) dziewczynkę, która jest zdecydowanie najzabawniejszą i najulubieńszą bohaterką filmu, przynajmniej w moim przekonaniu. A co dalej, to już zobaczcie sami…

Film jest świetny. Dawno tak dobrze się nie bawiłem. Żarty na poziomie, animacje bardzo w Disney’owskim stylu, no i gry… Retro. Bo to w końcu automaty. Kto dziś jeszcze o nich pamięta? Pewnie stoją gdzieś, zakurzone, w jakiś nielicznych, jeszcze nie zamkniętych salonach gier. A tu, na ekranie ożywają na nowo. Są też fajne wstawki z wirtualnego świata, dla fanów gier na pewno śmieszne (np. gdy Ralph przy kontroli, zapytany o tożsamość przedstawia się jako Lara Croft). No i to… No… A, tak, przesłanie. 😀 O prawdziwej przyjaźni (jak zawsze), wybaczaniu (jak zawsze), odnajdowaniu właściwej drogi (jak zawsze). Fabuła jest przewidywalna, jak zwykle w tego typu produkcjach. Gdy się widziało kilka takich filmów, niewiele może zaskoczyć. Ale przecież najlepsze są właśnie te filmy, które już widzieliśmy (przynajmniej ja tak mam).

Od strony technicznej? Bez zarzutów. Powiem więcej – dubbing, jak zwykle w produkcjach animowanych, jest boski. Fraszyńska jako Wandelopa (to ta dzika dziewczynka) kupiła mnie jak paczkę żelków. Lubaszenko jako Ralph też jest niczego sobie. Duży plus za obsadę.

Polecam. Każdemu, w każdym wieku. Do obejrzenia samemu, z rodziną, drugą połową, kolegami, psem, czy z kim tam chcecie. Ale zobaczcie go. Serio, jeden z lepszych filmów, jakie ostatnio oglądałem.

Autor: Kamil Chmielewski

Inżynier informatyki, specjalność systemy informatyczne – inżynieria systemów. Student pierwszego semestru magisterki na Politechnice Wrocławskiej. Fan gier RPG i strategii.

Jedna myśl na temat “Retro zawsze w modzie”

  1. Miałam iść do kina na Ralpha ale jakoś tak wyszło, że się tam nie znalazłam i szczerze żałuje! 🙁 Po Twoim opisie już się chce zobaczyć tą bajkę a co dopiero po obejrzeniu zwiastunu?? 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *