Might and Magic Heroes VI

Choć premiera samej gry miała miejsce już dawno, to jakoś nigdy nie miałem ochoty zagrać w najnowszego Heroesa of Might and Ma… Pardon, Might and Magic Heroes VI, bo taki jest tytuł. Trochę nie rozumiem, po co zmieniać znaną markę, ale specjalnie mi to nie przeszkadza. W każdym razie niedawno wydano pierwszy (i pewnie jedyny) duży, i niezależny dodatek – Shades of Darkness (pierwsze skojarzenie – Heroes II The Shadow of Death). W związku z tym wypuszczono również wydanie kompletne – taką złotą edycję, zawierającą podstawkę, wszystkie (aż 2) DLC, oraz wspomniany dodatek. I ja właśnie z tej okazji tą Complete Edition kupiłem.

Pierwsze wrażenie – bardzo dobre. Chociaż graficznie przywodzi na myśl V, której nie polubiłem, to klimatem zbliżona jest do sławnej, najlepszej III. Nawet muzyka jest podobna (prawdopodobnie ta sama, jeżeli dobrze pamiętam, choć mogę się mylić, w końcu tyle lat nie grałem w III…). Zrezygnowano jednak, na przykład, z trójwymiarowych, pełnych przepychu widoków miast, których nie cierpiałem. Z tego co wiem, na początku VI prezentowała słabe widoki miast, w małym okienku, jednak któryś patch musiał to zmienić, bo teraz są to ręcznie malowane, piękne krajobrazy, przywodzące na myśl… tak, zgadłeś, III. 😀

Ponieważ w V grałem bardzo niewiele, nawet nie przeszedłem chyba pierwszej kampanii, to nowy świat, Ashan, jest dla mnie trochę obcy. Owszem, są tu ‚alternatywne’ wersje znanych bohaterów (np. Sandro z DLC Danse Macabre) ale sama historia, kultura czy frakcje są dla mnie trochę nie do ogarnięcia. Musiał bym o tym poczytać, by wczuć się w klimat. Ale dla kogoś, komu taka zmiana nie przeszkadza, lub po prostu nie grał w III, nie będzie to problemem.

Historia opowiedziana w kampaniach jest prowadzona z perspektywy dzieci Sławoja, księcia gryfów. Każde dziecko należy do innej frakcji (ciekawa koncepcja). Jest to jednak wprowadzenie do dużo szerszego konfliktu (będąc szczerym, nie przeszedłem jeszcze tych kampanii, więc o tym finale niewiele mogę powiedzieć). A co do owych bohaterów, i ich imion… Generalnie, spolszczenie jest na całkiem niezłym poziomie. Dialogi są udźwiękowione, z udziałem profesjonalnych aktorów z prawdziwego zdarzenia. Jednak poziom tłumaczenia, szczególnie nazw własnych… No cóż, mnie to trochę razi, bo jak jeszcze przełknę Anastazję, tak wspomniany Sławoj, czy zamek Różańczyk trochę mnie irytują. Ale to w zasadzie drobnostka, i dotyczy jedynie kampanii. Normalni bohaterowie do rozgrywki ‚luźnej’ mają normalne imiona.

Należało by coś powiedzieć o kampanii Shades of Darnkess, bo to w końcu największa nowość. Jest trudniejsza, dużo trudniejsza niż którakolwiek z podstawki (być może finałowe są też trudne, tego nie wiem). Mi zdarzyło się przegrać już drugą misję, gdzie mamy klasyczny wyścig z czasem (a konkretniej z pozostałymi graczami). Nauczony doświadczeniem, że komputer zwykle się nie spieszy w tego typu misjach, spokojnie zbierałem armię, by w końcu ruszyć ku celowi misji. Jakież było moje zdumienie, gdy w połowie drogi dostałem informację, że gracz AI dotarł już do celu, w związku z czym przegrałem. Nierzadko zdarzało się też, że bez możliwości uzupełnienia armii zmuszany byłem do rozgrywania serii trudnych walk, przez co nieraz musiałem się cofać o kilka save’ów, by inaczej zaplanować wcześniejszą bitwę. Cóż, kampania zdecydowanie dla weteranów. A opowiada w ogóle o mrocznych elfach, które tu ujęte są we frakcji Loch. Jednej z moich ulubionych (czarne smoki, łiiiii 😀 ). A ten loch jest jeszcze lepszy, bo mroczne elfy wprowadzają np. zabójców, którzy zaczynają walkę niewidzialni. Loch stał się jeszcze fajniejszy.

Tym, co wyróżnia Heroesa VI spośród młodszych braci są zdecydowanie funkcje sieciowe. I nie mówię o rozgrywkach przez internet, bo to było już dawno. W VI grając, nawet solo, zdobywamy doświadczenie i specjalną walutę dla rodu, takiego profilu online. Mając odpowiedni poziom i wystarczającą ilość tych monet, możemy kupić dodatkowych, bardzo fajnych bohaterów, portrety dla rodu (takie avatarki), cechy (które można wybrać na początku rozgrywki, typu więcej złota, albo szybsza regeneracja many) oraz broń rodową. I to też jest bardzo ciekawe, ponieważ poza artefaktami znajdowanymi w czasie gry, możemy naszych podopiecznych wyposażyć w specjalną broń, która daje konkretne bonusy (dużo lepsze niż artefakty) i w dodatku leveluje w miarę używania, więc zapewnia coraz lepsze bonusy.

Niestety, o stabilności gry nie mogę powiedzieć dobrego słowa. Przez pierwsze dwie godziny było w porządku, jednak od tamtej pory gra ma w zwyczaju od czasu do czasu pokazać czarny ekran przed walką albo wejściem do miasta. Czasem też zatnie się przy ładowaniu. Co ciekawe, problem istnieje w zasadzie od premiery (październik 2011!) i był wielokrotnie łatany w kolejnych patchach, jak widać, bez rezultatu. Rozwiązanie, choć niesatysfakcjonujące, znalazłem po paru dniach szukania – pomogło zainstalowanie sterowników sprzed ponad roku! Wtedy problem znikł. Niestety, moja mądra maszyna sama ściągnęła sobie aktualizację sterowników razem z paczką aktualizacji Windowsa, a poza tym używanie tak starych driverów nie jest perfekcyjnym rozwiązaniem, więc machnąłem na to ręką. I od tamtej pory nie włączyłem gry. Napisałem nawet do Ubisoftu (ta, na pewno przeczytają), jednak z tego co wiem, to Nvidia pracuje nad rozwiązaniem problemu (nie pierwszy raz Ubisoft coś partoli, a ‚zieloni’ naprawiają, bo im chociaż zależy na opinii klientów), więc aż to się rozwiąże i będę mógł normalnie zagrać. Co istotne, problem mają tylko niektórzy gracze, głównie ci, używający kart grafiki z czipsetem GeForce, więc jeżeli masz inną, bardzo prawdopodobne, że ciebie to nie dotyczy. Mnie jednak doprowadza do furii.

Podsumowując, Might and Magic Heroes VI to dobry tytuł, czerpiący z dorobku klasycznej III, wprowadzający serię w nową erę gier komputerowych. Błędy są, dla wybrańców, ale pomijając je, jest to najlepszy Heroes od czasów III. Teraz czekam, czy zrobią VII. Pożyjemy, zobaczymy…

Autor: Kamil Chmielewski

Inżynier informatyki, specjalność systemy informatyczne – inżynieria systemów. Student pierwszego semestru magisterki na Politechnice Wrocławskiej. Fan gier RPG i strategii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *