Planescape Torment

‚Cóż może zmienić naturę człowieka?’ Szukając odpowiedzi na to pytanie, przewijające się jak mantra przez całą rozgrywkę, przeszedłem jednego z najlepszych RPG na komputery osobiste. Planescape Torment, bo o tej grze mówię, to w istocie coś więcej niż kolejna gra komputerowa. Jej niezwykłość bierze się z niesamowitego klimatu, nietuzinkowej fabuły, oraz, co może nawet jeszcze istotniejsze – złożoności psychologicznej. To raczej swego rodzaju wędrówka, której, jak sądzę, w świecie dzisiejszych, nastawionych na akcję gier, niewielu by podołało.

Zacznijmy może od świata. W Planescape składa się on ze sfer (‚planes’) w centrum których znajduje się miasto jedyne w swoim rodzaju – Sigil. Tu krzyżują się drogi do, i z różnych światów. Portale do nich są rozsiane po całym mieście, a kluczami może być cokolwiek – od złamanego grosza, po myśl. Dlatego nie sposób znaleźć ich wszystkich. W mieście, jak to bywa w grach fantasy, natknąć się można na gildie. Zapomnijcie jednak o jakiś sztampowych ‚gildiach magów’, albo ‚złodziei’. Tu wszystko jest bardziej złożone. Spotkamy więc na przykład Grabarzy, którzy wierzą, że po śmierci nie ma nic, że życie to pomyłka i iluzja, bo w istocie wszyscy już nie żyjemy, tylko o tym nie wiemy. Są też Czuciowcy, którzy ufają zmysłom, i muszą wszystkiego doświadczyć. Bogowcy, dla których życie jest jedynie próbą. I wiele innych, do nie których można dołączyć, inne tylko spotkamy.

W temacie spotykania, warto wspomnieć o NPC. (do głównego bohatera zaraz przejdę, bo to trochę dłuższa historia). Otóż, w przeciwieństwie do większości RPG niemal każdy spotkany, śmierdzący, nic nie znaczący przechodzień ma jakieś znaczenie, ma swoją własną, ręcznie napisaną linię dialogową. I nie jest to banał w stylu ‚Odejdź, nie mam czasu’. W kwestii dialogów – jest ich mnóstwo. Tak na prawdę więcej niż walki. Co mi się bardzo podoba, w dialogi wpleciono także opisy, więc ma się wrażenie, że gra się w papierowego RPG. Tworzy to niesamowity klimat i pozwala puścić wodze fantazji. Oczywiście, spotkałem się z ogromną krytyką dotyczącą tego elementu na forach. Ludzi odpychały te opisy. Ale niestety, żyjemy w czasach, kiedy większość chętniej sięga po film niż książkę. Na to nic nie poradzę. Postacie wysławiają się swoistym językiem. Wszechobecny jest slang dolnego Sigil, w którym ‚szpicuj się, skurlu’ jest wszechobecne. Chylę w tym miejscu czoła panom z CD Projektu – świetna robota przy spolszczeniu, zarówno nieliczne, profesjonalnie nagrane głosy (wśród których są takie perełki jak Zborowski, Kownacka czy Kamiński), jak i TONY tekstu, w którym nie znalazłem ani jednego błędu. A czasem grając w grę akcji (gdzie tekstu jest tyle praktycznie co ‚Nowa gra’ i ‚Wczytaj’) można aż się kopytami nakryć. Cóż, kiedyś wszystko było lepsze (czy ja się starzeję? 😉 ).

No dobrze… główny bohater. Jest nim Bezimienny. Nie szukajcie tu plagiatu z Gothica, jak jeden niedouk z pewnego forum – popatrzcie na daty. To raczej Piranie ukradły to imię (czy też jego brak) z PsT. W każdym razie Bezimienny budzi się w kostnicy… z utratą pamięci. To już było, nie? Amnezja? Bitch, please, najbardziej objechany temat w grach. ‚Byłem kiedyś megasuper wojownikiem i rozpiżdżyłem złego czarnoksiężnika/smoka/demona/teściową, ale wszystkiego zapomniałem. Czy możesz pokazać mi, o prosty strażniku miejski jak macha się toporkiem?’ A nic z tych rzeczy! Bo, uwaga, tu amnezja jest w pełni uzasadniona, więcej, jest elementem fabuły, więcej, jest jej główną osią. Szybko bowiem okazuje się, że żyjemy już spory szmat czasu, a każde kolejne wcielenie zapomina czego się nauczyło w chwili śmierci. Ruszamy więc by odzyskać wspomnienia i dowiedzieć się, o co tu u diaska chodzi. Bezimienny jest nieśmiertelny, co można wykorzystać w walce – posłać go przodem, nawet gdy zginie, zrespawnuje się w pobliżu. Tak prosta regeneracja nie spowoduje oczywiście amnezji.

Co do walki, to jest jej zaskakująco mało. Przy tworzeniu postaci kreowałem go na złodzieja/wojownika, pakując punkty w zręczność i siłę (PsT korzysta z systemu Dungeons&Dragons, nie pamiętam której edycji). Szybko okazało się, że był to wybór chybiony, gdyż przez większą część gry bardziej przydaje się wysoka charyzma, inteligencja i mądrość (ta ostatnia jest najistotniejsza, pomaga bowiem szybciej odzyskiwać wspomnienia poprzednich wcieleń). To powoduje, że najlepiej grać jako mag, choć ja przeszedłem bez większych problemów całość jako złodziej.

Towarzysze, którzy do nas się dołączają, są bardzo zróżnicowani. Pierwszym, którego spotykamy zaraz po przebudzeniu, jest Morte, latająca czaszka, która uwielbia kłapać jęzorem (paradoks, prawda? 😀 ). Spotykamy też diabelstwo, Annę, mieszankę demona i człowieka, sukkuba Nie-Sławę, czy płonącego maga Ignusa. Każdy z nich ma wskaźnik morale, o który trzeba się troszczyć, by od nas nie odeszli. Z każdym można też wdać się w zawiłą konwersację, poznać ich, ich zdanie na wiele tematów, oraz porady co do obecnej sytuacji, co często jest dobrym sposobem, gdy nie bardzo wiemy, co zrobić. Chyba w żadnej grze pomoc towarzyszy nie była tak ‚pomocna’.

Klimat Planescape przywodzi mi na myśl inną, zupełnie inną grę. ‚Najdłuższą Podróż’. Arkadia, ze swoimi niezwykłymi rasami, budynkami i tajemnicami, bardzo przywodzi mi na myśl Sigil. Także fabularnie widzę powiązania – poszukiwanie prawdy o sobie to nieczęsty temat w grach. Bo jest trudny. A skoro jest trudny, to przeciętny, gruby, pryszczaty, amerykański gimbus mu nie podoła. Eh, żyjemy w świecie, który sam siebie pożera… 🙁

 

Technicznie, gra nie zestarzała się od tego ’99. Paradoksalnie trzyma się lepiej, niż niejedna młodsza produkcja. Ja grałem z kilkoma modami, poprawiającymi to i owo, między innymi dodającymi obsługę 16:9, poprawiającymi błędy i interfejs. I szczerze powiedziawszy, nie widać wtedy w ogóle, jak stara jest to produkcja.

Jak dla mnie – jedna z najlepszych gier w historii. Mógłbym o niej pisać godzinami, ale nie chcę nikomu spojlerować – zagrajcie sami, choćby dla fabuły,

Autor: Kamil Chmielewski

Inżynier informatyki, specjalność systemy informatyczne – inżynieria systemów. Student pierwszego semestru magisterki na Politechnice Wrocławskiej. Fan gier RPG i strategii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *