Path of Exile

Osobiście, jak wielu innych, sądziłem, że w gatunku Hack’nSlashów Diablo jest bez konkurencji. Jakież więc było moje zdziwienie, gdy odkryłem Path of Exile, grę tak podobną budową, że gdyby ten gatunek nie był tak jednolity i jednoznaczny, można by ją posądzić o plagiat. Jednak plagiat ulepszony względem oryginału w niektórych aspektach. Na razie bez wartościowania – garść informacji.

Path of Exile to tytuł free to play, dostępny zarówno bezpośrednio ze strony twórców, jak i przez platformę Steam. Oczywiście, twórcy jakoś muszą zarobić, wprowadzono więc mikropłatności za różne pierdółki typu nowe animacje albo skiny. Dlaczego? Ano, PoT jest w istocie, idąc za przykładem najmłodszego, diablego dziecka Blizzardu, hybrydą singlowej kampanii i pół-MMO. Miasta są wspólne, można tam spotkać całe tabuny innych zabijaków. Można tam łączyć się w drużyny, gildie, handlować, zarówno z NPC jak i z innymi graczami. Jednak to, co jest dużą zaletą, jest też wadą. Gra wymaga stałego dostępu do internetu (co na przykład powoduje, że grywam tylko w weekendy, jako, iż w Warszawie nie mam stałego dostępu do internetu). Jednak o ile w Diablo III serwery są dosyć stabilne, w końcu Blizzard to prawdziwy kolos, o tyle w Path of Exile zdarzają się rozłączenia z serwerem z winy tych ostatnich. A kiedy po przebiciu się przez jakąś lokację docieramy do upragnionego teleportu i zaliczamy DC, co zmusza do zaczęcia od nowa, i to z winy gry, nie naszej, może człowieka trafić szlag.

Co do samej rozgrywki – Ameryki nie odkryto. Nikt się nie spodziewa czegoś zaskakującego odpalając h’n’s, bo standardy dawno wyznaczono i twórcy trzymają się ich od lat. Tworzymy więc bohatera, wybierając spośród sześciu klas (trzech podstawowych, bazujących na jednej z cech, sile, zręczności lub inteligencji, lub mieszance dwóch z nich, później mamy możliwość odblokowania jeszcze jednej, która łączy wszystkie), bez choćby najmniejszej możliwości zmiany aparycji, i ruszamy do boju. Sterujemy myszką, przypisując pod jej klawisze odpowiednie umiejętności, posiłkując się od czasu do czasu klawiaturą. Zabijamy stwory, jedne słabe inne silne. Wykonujemy misje, które generalnie polegają na zabiciu odpowiedniego przeciwnika. To już było, prawda? Co więc jest takiego ciekawego w Path of Exile?

Umiejętności, czyli popularne wśród graczy skille. Te aktywne, jak zaklęcia i ataki zdobywamy jako przedmioty. W postaci gemów, kamyków, które możemy wkładać do przedmiotów, posiadających odpowiedni (taki sam kolor jak kamień) slot. Każdy przedmiot, poza statystykami, bonusami, itp. posiada losową kombinację tych slotów, więc bywa tak, że nie ma sensu wybierać najlepszego przedmiotu spośród dostępnych, gdyż nie ma on slotu na nasz ulubiony, wypasiony czar. Co ciekawe, w grze nie ma jako takiej waluty. Ze skrzyń nie lecą złote monety. Zamiast tego za sprzedaż przedmiotów (co opłaca się tak naprawdę tylko na samym początku) dostajemy kawałki zwojów identyfikacyjnych, oraz kul do ‚craftingu’, który polega na zmianie statystyk przedmiotów, ulepszaniu ich lub dostosowywaniu do naszych potrzeb. Ciekawe posunięcie, choć czy tak genialne, to nie jestem przekonany. Mi jednak brakuje golda. 🙂

Innym tematem są drzewka umiejętności pasywnych. Czy raczej jedno drzewko. O ile można to drzewkiem nazwać. Najprościej chyba będzie umieścić odpowiedni screen z gry, by zobrazować suche linie tekstu:

http://webcdn.pathofexile.com/public/PassiveSkillTree.0.10.0.jpg (umieszczam jedynie link, z powodu wielkości obrazka, UWAGA! plik ma 25 mb! polecam wybrać opcję ‚zapisz jako’)

Każda klasa zaczyna w innym miejscu drzewa, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by przejść na zupełnie drugi koniec. Co warte podkreślenia, skille zmieniają postać w sposób znaczący, dostajemy więc np. 20, 30, albo i więcej szans na krytyki, nie 0.5, jak to bywa w niektórych grach [nieznacznie puszcza oko w kierunku stojącego na półce World of Warcraft] 😉 Pełen szacunek.

Jeszcze jedną interesującą zmianą są odnawiające się butelki z miksturami. Zamiast tachać cały ekwipunek zapchany potionami, wkładamy max 5 do slotów, i kiedy zabijamy wrogów, odnawia się ich zwartość. To bardzo fajny pomysł.

Niestety, tu w zasadzie nowości się kończą. Poza tym to zwykły hack’n’slash. Warto jednak wspomnieć o oprawie audiowizualnej. Otóż, spotkałem się z opiniami, że gra jest brzydka. Nic bardziej mylnego. Owszem, w porównaniu z takim Diablo III może trochę wieje taniochą, ale w końcu jak można porównywać małe, niskobudżetowe produkcje do gigantów rynku, którzy w zasadzie zdefiniowali gatunek. Znam jednak wiele innych gier, o dużo słabszej grafice. W Path of Exile stoi ona na przyzwoitym poziomie, jak na produkcję takiego kalibru, można rzec, że nawet jest bardzo ładna.

Gra jest za darmo, więc polecam ją każdemu, kto szuka czegoś nowego, trochę złożonego, z możliwością dostosowania stylu rozgrywki do stylu gracza. A co tam, każdy powinien w to zagrać, tylko nie zrażajcie się początkowym zagubieniem, zrozumienie przychodzi z czasem.

Autor: Kamil Chmielewski

Inżynier informatyki, specjalność systemy informatyczne – inżynieria systemów. Student pierwszego semestru magisterki na Politechnice Wrocławskiej. Fan gier RPG i strategii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *