Thor Mroczny Świat

Ostatnimi czasy powstaje multum filmów opartych o universum komiksów Marvela. Bardzo się z tego powodu cieszę. Obejrzałem do tej pory wszystkie (niektóre po parę razy), więc kiedy wyszedł Thor Mroczny Świat, nie mogłem przegapić takiej premiery. Gdy wraz z dziewczyną i bratem usiedliśmy w trójkę w fotelach pierwsze co mnie uderzyło, to publiczność. Była. Kiedy zazwyczaj chodziliśmy do kina, często bardzo krótko po premierze, nie było zajętych więcej niż 2-3 rzędy siedzeń. Czyżby Thor nie ukazał się w pre-downloadzie (taki tam neologizm, wariacja na temat pre-orderu) na torrentach? Zaiste, świat się kończy, za chwilę się okaże, że ludzie książki znów zaczęli czytać. 😀

Wracając jednak do filmu. Thor Mroczny Świat to, jak łatwo się domyślić, kontynuacja przygód tytułowego księcia Asgardu. Poza wątkami z Thora kontynuuje także te z Avengers, czego łatwo było się domyślić. I choć nie pojawiają się postacie ze zbiorowego dzieła (poza jedną, humorystyczną sceną z Lokim 😀 ) to już wiadomo, że Avegers 2, jeżeli powstanie, a raczej tak będzie, pociągnie część wątków z drugiego Thora. I tak się będą przeplatać, raz pojedynczy superheros, raz Avengers, tak, jak to było w komiksie. I słusznie.

Thor Mroczny Świat opowiada o walce Thora z przywódcą mrocznych elfów, Malekithem (w tej roli genialny Christopher Eccleston, czyli9 Doktor z serialu Doctor Who [na marginesie, już w przyszły weekend odcinek specjalny, jeeeej 😀 ] ). Malekith (Marvelowski, nie mylić z tym z Warhammera) chce użyć swojej tajnej broni, by spowić wszechświat w mroku. Czyli kolejny mistrz zła z kompleksem władzy i chęcią mordu. Standard. Thora wspomagają oczywiście przyjaciele. Też standard. W sumie nie ma nic specjalnie zaskakującego. Wszystko już, w kwestii formy czy pomysłu, było. Tu jednak zostało tak świetnie podane, że ogląda się z przyjemnością. Dialogi nie nużą, nie są głupie i miałkie, mimo, iż Szekspir to to nie jest. Fabuła trzyma się kupy, nie ma jakiś nieścisłości. Zwroty akcji potrafią zaskakiwać, choć już by się było pewnym, że nic więcej nas nie zaskoczy. Gra aktorska na wysokim poziomie. Efekty specjalne również. Muzyka wpada w ucho. Jak zwykle, sporo jest wstawek humorystycznych, z jedną, rozbrajającą sceną na czele (nie zdradzę jaką 😉 ).

Polecam każdemu fanowi ekranizacji Marvelowskich komiksów, oraz każdemu, kto chce się dobrze bawić, nie zwracając uwagi, że film nie niesie żadnych głębszych wartości. Taka rola kina rozrywkowego.

Autor: Kamil Chmielewski

Inżynier informatyki, specjalność systemy informatyczne – inżynieria systemów. Student pierwszego semestru magisterki na Politechnice Wrocławskiej. Fan gier RPG i strategii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *