Android Apps – News readery

Jestem nałogowcem. Przyznaję się. Nie ma bowiem tygodnia, żebym nie ściągnął przynajmniej trzech aplikacji na mój telefon z systemem Android. Wpadłem więc na pomysł – skoro i tak testuję całe mnóstwo appek, czemu by się tym nie podzielić? Planuję całą serię takich wpisów. Aplikacje podzielę tematycznie, i oprócz testów, porównam je ze sobą i postaram się wskazać najlepszą, moim zdaniem, opcję. Dziś przyjrzę się z bliska aplikacjom do czytania wiadomości.

Od razu zaznaczam – są to aplikację (w większości) anglojęzyczne, z newsami z różnych zakątków świata. O powodzie, dla którego nie zwróciłem większej uwagi na lokalne źródła, napiszę na końcu.

Prawdopodobnie najbardziej znane są dwie – New York Times oraz BBC News. Nie różnią się one od siebie znacząco, poza oczywistym faktem różnicy kontynentów. Jednak w obu, poza newsami z Ameryki i Wielkiej Brytanii można znaleźć wiadomości ze świata. Rzetelnie i porządnie napisane, opatrzone solidnymi zdjęciami. Znajdziemy tam także nagrania wideo. Tym, co różni je najbardziej, w kontekście dostępności, jest to, że NYTimes pozwala na darmowe poczytanie jedynie trzech artykułów dziennie. I o ile, jak gdzieś kiedyś czytałem, na komputerze do zresetowania licznika wystarczy zwykłe usunięcie ciasteczek z przeglądarki, o tyle na telefonie nie mamy takiej opcji (być może usunięcie danych lokalnych coś by pomogło, ale nie chciało mi się bawić). Poza tym, standard.

Druga para aplikacji to trochę inne podejście do sprawy. Flipboard i Pocket pozwalają na przeglądanie źródeł z wielu miejsc, również niestandardowych (np. mojego bloga 🙂 ), oraz, co jeszcze lepsze, zapisywanie ich lokalnie, by mieć dostęp także offline. Takie chomikowanie ‚na później’. Wybór wśród predefiniowanych źródeł jest naprawdę spory, a co ciekawe, można dodać także newsy z NYTimes oraz BBC, więc korzystanie z dwóch pierwszych pozycji jest trochę bez sensu, skoro można mieć to co tam, i jeszcze więcej. NYTimes wciąż pozostaje na limicie, ale hej, w międzyczasie można poczytać masę innych artykułów. Wiele wtyczek do Firefoxa i Chrome pozwala jednym kliknięciem dodać interesującą nas stronę lub artykuł do konta w jednym z tych programów, które później możemy pobrać na nasze urządzenie z Androidem. Jeżeli chodzi o wygodę, to interfejs Flipboard’a (który wygląda jak… no, flipboard, taki notatnik z przewracanymi do góry kartkami) bardziej przypadł mi do gustu. Co prawda czytając online czasem trafi się na reklamę, ale nie jest to specjalnie uciążliwe.

A teraz – dla czego pomijam polskie źródła? Odpowiedź prosta – bo nie ma żadnych wartych zainteresowania. Obecnie (15 maja 2014) wszystkie dostępne mają albo tak spaprane aplikacje, że nie uruchamiam ich z szacunku dla mojego telefonu, albo są tak niskich lotów, że tym bardziej szanuję mój telefon, oraz własną inteligencję. Nie chcę być opacznie zrozumiany – szanuję też każdego, kto takich wiadomości słucha/czyta/czy co tam z nimi robi. Serio. Ale ja się jakoś zmusić nie mogę.

Gdybym miał na dzień dzisiejszy wybierać lidera, byłby to Flipboard. Z wielu powodów. Najwygodniejszy dla mnie interfejs, bogata baza, łatwe zapisywanie ‚na potem’, darmowość. Zresztą, jako jedyny został jeszcze na moim telefonie, i nigdzie się nie wybiera.

Autor: Kamil Chmielewski

Inżynier informatyki, specjalność systemy informatyczne – inżynieria systemów. Student pierwszego semestru magisterki na Politechnice Wrocławskiej. Fan gier RPG i strategii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *