Latobranie

Zazwyczaj na hasło ‚Wyprzedaż!’ (albo co gorsze ‚Sale!’, serio, jakie sale? 😀 ) dostaję wysypki. Bo to najczęściej nabijanie ludzi w butelkę. Produkty, które albo za chwilę będą dostępne za bezcen, albo tuż przed akcją są sztucznie przedrażane, oznacza się jako ‚przecenione’. Ale widać ten model się sprawdza, bo ludzie to kupują. Sam kilka razy padłem ofiarą takiego naciągactwa (m.in. przez cudowną platformę Steam, której administracja zadała sobie trud, by przetłumaczyć kilogramy tekstu, ale nie potrafili zamienić cen na nasze (nie mówię o walucie, ale o fakcie braku dystrybucji gier w Polsce, co przekłada się na wysokie, zachodnie kwoty jakie przychodzi nam płacić za, o zgrozo, czasem i nasze własne tytuły). Ale ja nie o tym chciałem pisać. Znalazłem bowiem coś, co przywróciło moją wiarę w… ludzkość nie, ale wyprzedaże właśnie.

Letnia promocja sklepu internetowego muve.pl, nazwana, jakże przebiegle, Latobranie, to faktyczna wyprzedaż. Ogrom tytułów (hasła głosiły, że jest ich 800, z racji tak dużej ilości, muszę hasłom uwierzyć, i przepisać co głoszą, choćby to były brednie) umożliwia każdemu znalezienie gry dla siebie. Nawet posiadacze ‚mekintoszów’ nie zostali pominięci, kilka tytułów im się trafiło. Co do cen, to byłem zszokowany – obniżki sięgały czasem i 100 zł, i to za gry, których premiera była nie tak dawno temu! Dość powiedzieć, że nabyłem 7 gier i 2 DLC i dałem za to koło 80 zł. Pomijając dodatki, to trochę ponad 10 zł za tytuł. W normalnym sklepie zapłaciłbym lekko z 300 zł. Oczywiście, wszystko to w dystrybucji cyfrowej, przez kochanego Steama, ale jakoś w przypadku tych gier mi to nie przeszkadzało.

Całość akcji była rozłożona na 9 dni, codziennie część tytułów w promocji się zmieniała. Ostatniego zaś dnia, czyli do dziś do 12, dostępne były wszyściuteńkie gry dostępne przez te wszystkie dni – było z czego wybierać! Jedyny zawód sprawił mi brak Tomb Raidera, do którego klucze skończyły się akurat, gdy zamierzałem go kupić (mówię o tym najnowszym, który na półkach kosztuje kilkadziesiąt złotych, na muve był za 17!).

Podsumowując – oby więcej takich, prawdziwych promocji. To jest droga do zapobiegania piractwu wśród graczy, nie tworzenie bzdurnych i utrudniających życie zabezpieczeń, które crackerzy i tak łamią, i grają wygodniej niż uczciwi, kupujący produkt klienci.

Autor: Kamil Chmielewski

Inżynier informatyki, specjalność systemy informatyczne – inżynieria systemów. Student pierwszego semestru magisterki na Politechnice Wrocławskiej. Fan gier RPG i strategii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *