Jedzą, piją, lulki palą

Wiedźmin 3 Dziki Gon praktycznie od dnia premiery był wzbogacany o tak zwane darmowe DLC. Niewielkie zestawy zawierające nowe przedmioty/zadania, które, moim zdaniem, były znacznie mniej ważne niż aktualizacje, wprowadzające krytyczne zmiany w samej mechanice rozgrywki. Ostatnio studio CD Projekt wypuściło natomiast pierwszy w pełni płatny dodatek – Serce z kamienia, pierwszy z dwóch przewidzianych. Na internecie można znaleźć dwa typy recenzji dodatku. Pierwszy mówi, że dodatek, owszem, jest niezły, ale nic nadzwyczajnego. Ot, takie tam DLC, żadnej części ciała nie urywa. Drugi natomiast chwali dodatek nad niebiosa. Łatwo na pierwszy rzut oka rozpoznać, z którym się ma do czynienia. Pierwszy bowiem jest zawsze po angielsku, drugi po polsku.

Wiedzmin-3-dSerce z kamienia jest dodatkową przygodą, nie kontynuuje w żaden sposób wątku podstawy. Wymagany jest natomiast 30 poziom doświadczenia, który osiąga się gdzieś pod koniec gry, więc prawdopodobnie każdy i tak musi skończyć główny wątek, by zdobyć poziom i ekwipunek pozwalający przeżyć starcie z byle mobkiem z dodatku. Jest to troszkę denerwujące. Ja na ten przykład chciałem zacząć grać od początku, na nowej grze plus (gra od zera, ale z doświadczeniem i ekwipunkiem z końca gry, odpowiednio przeskalowanym poziomem trudności i lepszymi statystykami nowego ekwipunku). I jakież było moje zdziwienie, gdy po otrzymaniu pierwszego zadania z Serca z kamienia ujrzałem przerażająco czerwone 62 przy zalecanym poziomie bohatera (kończąc grę miałem 32). Musiałbym całą grę przejść jeszcze raz, i dopiero zabrać się za dodatek. Na całe szczęście zostawiłem sobie zapis z poprzedniej rozgrywki, po ukończeniu głównego wątku. Dla tych, którzy o tym nie pomyśleli, twórcy przygotowali jednak specjalny tryb, wybierany przy nowej grze. Można zacząć tylko Serce z kamienia, bez głównego wątku, z odpowiednim doświadczeniem i ekwipunkiem.

wiedzmin_3_serce_z_kamienia_3Przejdźmy jednak do samej fabuły, czyli tego, czym dodatek jest mocny. Bo jest. To prawdziwa perełka, i podpisuję się rękami i nogami pod recenzjami chwalącymi go. A dlaczego angole tak nisko go oceniają? Bo go nie rozumieją. Bo Serce z kamienia jest tak polskie, jak to tylko możliwe. Cała historia jest luźno oparta o historię Pana Twardowskiego. Kojarzycie? To ten, który zawarł pakt z diabłem, a potem oszukał go trzema zadaniami. Tu jest podobnie. Tyle, że tutejszy Twardowski nazywa się Olgierd von Everec. Wygląda jak najprawdziwszy sarmata – wąs, kontusz, szabelka, bezbrzeżna wiara w siebie i oddana kompania, wzorowana trochę na kompanionach Kmicica. On to wynajmuje Geralta do wykonania pewnego zadania, które poruszy małe kamyczki wywołujące lawinę. Nie chcę zagłębiać się w fabułę, bo warto zagrać samemu, by zobaczyć i doświadczyć tego w pełnej krasie. Na każdym kroku są odwołania do polskiej kultury. W pewnym momencie trzeba wynająć włamywacza. Mamy tam wybór między jakimś krasnoludem a człowiekiem zwanym… Quinto (wymawiane jako Kwinto). Wybór jest oczywisty. Kiedy indziej idziemy na wesele, bardzo polskie. Można wtedy zobaczyć Geralta wystrzyżonego jak polski szlachcic, w kontuszu i wywijającego na parkiecie tanecznym – bezcenne. Spotkamy też pewną starą znajomą. Nie będzie to chyba duży spojler (bo wszyscy fani i tak pewnie już wiedzą), jeżeli powiem, że jest to rudowłosa Shani, medyczka, którą poznaliśmy jeszcze w książce, a potem można było ją… bliżej poznać w pierwszej części gry.

Historia cały czas trzyma w napięciu. Poznajemy bohaterów tak różnych i skomplikowanych, jak chyba sam Geralt. Żadna z postaci z podstawy gry nie umywa się do tych z dodatku. Szczerze powiem – cały dodatek podoba mi się dużo bardziej,  niż podstawa. Ta była przydługa, momentami nudnawa i za bardzo skupiona na Ciri (którą niezbyt lubię). Całkiem jak pięcioksiąg (też średnio go lubię). Natomiast Serce z kamienia przypomina opowiadania o Wiedźminie (które uwielbiam), żadnego ratowania świata, żadnych globalnych spisków i skakania między wymiarami (poza jednym, ale bardzo fajnym i oryginalnym, nie zdradzając za dużo powiem, że mamy okazję poznać bliżej malarstwo).

witcher-3-exp-03Poza głównym wątkiem dostajemy kilka mniejszych zadań, całkiem niezłych, choć nie powalających, oraz nowego rzemieślnika. Ten ostatni przypłynął z dalekiego Ofiru, o którym właściwie niewiele wiadomo. Mam wrażenie, że cały wątek ofirski został wprowadzony po to, by nikt nie czepiał się CD Projektu, że są rasistowscy (Ofirczycy są tak trochę czarniejsi jakby, bo w podstawce kolorowych nie było). Zaklinacz, kiedy kupimy mu narzędzia (naaaprawdę drogie), pomaga nam umieścić na zbrojach i mieczach specjalne słowa mocy, modyfikujące różne ciekawe i modyfikujące rozgrywkę aspekty. Jest słowo mocy Pierogi – jedzenie odnawia więcej zdrowia, ale wszystko smakuje jak pierogi. 🙂

Twórcy przewidzieli dodatek na 10 godzin, ale można bawić się więcej, jeżeli postanowimy zobaczyć wszystko. To, plus dwa zakończenia, daje całkiem sporo czasu spędzonego przed ekranem. To całkiem dużo, zważywszy, że większość za taką cenę (40-50 zł, choć można gdzieniegdzie znaleźć taniej*) dałoby DLC dwa, albo trzy razy krótszy i mniej rozbudowany. Ja tam już czekam na kolejny, zapowiedziany na początek przyszłego roku. A na razie – polecam gorąco Serce z kamienia fanom zarówno opowiadań, jak i gry.

* Na fejsbukach mam zalajkowaną stronę publikującą różne promocje i okazje w branży gier. Powstała niemała gównoburza po publikacji takiej okazji na Serce z kamienia (które ja też kupiłem na tej przecenie). Wszystkim ‚patriotom’, którzy twierdzą, że powinniśmy dać zarobić CD Projektowi odpowiadam – a myślicie że skąd ci co dają takie promocje mają te gry? Z księżyca? Kupili je bezpośrednio (zapewne, bo najtaniej), hurtowo, a najważniejsze – bez chorej marży wydawców i odsprzedawców. Więc wy, kupując z jakiegoś Steama albo Gog’a płacicie krocie nie producentowi, a pośrednikom. Producent ma z tego tyle, co ode mnie.

Autor: Kamil Chmielewski

Inżynier informatyki, specjalność systemy informatyczne – inżynieria systemów. Student pierwszego semestru magisterki na Politechnice Wrocławskiej. Fan gier RPG i strategii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *