Brave, new blog, czyli kamster 2.0

Niebawem minie już pół dekady, od kiedy zacząłem prowadzić blog. Przez te pięć lat strona przeszła wiele metamorfoz, pod względem adresu, tytułu, wyglądu i treści. I na te okrągłe piąte urodziny postanowiłem ją usunąć… Nie, tak naprawdę to nie!

Właściwie jest to stwierdzenie bliskie prawdy, bo w oczach wyszukiwarek tak to właśnie wygląda. Postanowiłem bowiem wystartować z nowym blogiem pod starym adresem. Wszystkie dotychczasowe wpisy są dostępne, ale pod adresem archiwum.kamster.pl. Powodów dla których ją porzuciłem jest kilka, ale przede wszystkim prowadzenie tamtej strony przestało mi sprawiać przyjemność.

Co nowego, panie?

Czego więc można się spodziewać po nowej odsłonie? Chciałbym dotrzeć do nowych czytelników, pisać na różne tematy. Zdarzało mi się myśleć o tym kiedyś, ale nie chciałem psuć stylu i charakteru bloga, który przez tyle lat pieczołowicie wypracowywałem.

[…] prowadzenie tamtej strony przestało mi sprawiać przyjemność.

Pisząc o grach i filmach dobrze się bawiłem, bo znam te tematy (albo tak mi się wydaje, mogę się mylić). Ale łapałem się na tym, że mimo, iż coś obejrzałem, albo w coś zagrałem, to nie chce mi się o tym pisać. A za to z chęcią napisałbym coś o programowaniu. Albo o polityce. Albo jakieś moje przemyślenia. Nie znaczy to, że chcę prowadzić bloga tak zwanego lajfstajlowego, jak jakiś Kominek albo tattwa. Nie podobają mi się takie blogi, choć często mają dosyć ciekawe artykuły. Ale na podobnej zasadzie nie lubię promowanych gwiazdek muzycznych, choć zdarza im się zaśpiewać coś ładnie.

Nie znaczy to, że chcę prowadzić bloga tak zwanego lajfstajlowego […]

Co dwie głowy to nie jedna

instagram_phone
No ja się na instagramach na przykład nie znam za bardzo

Nie powiedziałem jeszcze o największej zmianie! Jak można wywnioskować z nagłówka strony, tym razem do pisania nie zabieram się sam! Postanowiliśmy z moją dziewczyną, Sylwią, współtworzyć blog. Dzielimy wiele wspólnych zainteresowań, na temat których możemy pisać wspólnie i się wzajemnie uzupełniać. Są jednak takie obszary, w których jedno z nas czuje się zdecydowanie lepiej. Dzięki zróżnicowaniu treści mamy nadzieję trafiać do jeszcze większej rzeszy czytelników.

Ktoś, kto ma jakie takie pojęcie o marketingu, SEO, albo innych takich voodoo, folklorze i mitologii sukcesu powie mi: Panie, rozmywacie target, za mało fokusu, omg, nie można pisać o wszystkim.

Dzięki zróżnicowaniu treści mamy nadzieję trafiać do jeszcze większej rzeszy czytelników.

I być może taki ktoś ma rację. A może nie, czort wie, jak działają wyszukiwarki, jaka treść trafia do kogo i dlaczego. Mnie to wszystko obchodzi jednak bardzo mało. Chcemy się bawić, sprawić, by ten blog był taką odskocznią, miejscem, gdzie możemy coś napisać, by ktoś inny to przeczytał i się zastanowił/obśmiał/dowiedział/wszystko razem.

Kilka słów wstępu będzie na końcu

start line
No to startujemy…

Czy faktycznie nam się to spodoba? Czy blog przetrwa próbę czasu? Czy zdobędziemy nowych czytelników? Czy starczy czytelnicy wrócą? (bo po pół rocznej przerwie od pisania nie mam złudzeń, czy ktoś wchodził na starą stronę, zresztą oglądałem statystyki)

Jak mówią kamikadze – Pożyjemy, zobaczymy. Zapraszamy do odwiedzin, czytania, komentowania i podawania linków dalej. Czołem!

Autor: Kamil Chmielewski

Inżynier informatyki, specjalność systemy informatyczne – inżynieria systemów. Student pierwszego semestru magisterki na Politechnice Wrocławskiej. Fan gier RPG i strategii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *