Czekolada

Ludzie dzielą się na tych, którzy jedzą czekoladę kiedy mają na nią ochotę oraz tych, którzy unikają jej jak ognia (no chyba że mają cheat day). Podejrzewam, że osób które szczerze, bez wyrzutów sumienia i z pełną odpowiedzialnością mogą powiedzieć „nie lubię czekolady” jest naprawdę niewiele.

Ja zdecydowanie należę do pierwszej grupy. Uwielbiam czekoladę i wszystko, co z niej zrobione. Z tego względu moi kochani sąsiedzi trafili nie tyle  w 10, co chyba aż w 15 z prezentem świątecznym dla mnie. Otrzymałam od nich wielką księgę poświęconą czekoladzie.

czekolada okładka
Czekolada – okładka książki

Książka zaczyna się kilkustronicowym wstępem o pochodzeniu czekolady i jej gatunkach oraz deserach jakie można z niej wyczarować. Okazuje się, że ziarno kakaowca było znane europejczykom już od XVI wieku, ale dopiero dwa wieki później zaczęto wyrabiać z niego tabliczki czekolady. We wstępie napisano też co nieco o właściwościach czekolady. To, że czekolada zwiększa poziom endorfin w naszym organizmie oraz że zawiera dużo magnezu, wie chyba każdy. Ale to że jest bogatym źródłem miedzi i żelaza już niekoniecznie. Okazuje się, że nie taka czekolada straszna, jak ją malują. Oprócz dużej ilości kalorii, które wchodzą nam w boczki, zawiera też witaminy z grupy B, a tłuszcz kakaowy pomaga obniżyć tzw. zły cholesterol.

Bardzo podekscytowana pięknymi zdjęciami pyszności z książki, nie mogłam się już doczekać, kiedy spróbuję wykonać jakiś przepis. Okazja nadarzyła się wyjątkowo szybko. Sylwester! Razem z Kamilem spędzaliśmy go u naszych przyjaciół, no i kimże by była Sylwusia, gdyby nie chciała jakoś przed nimi zaszpanować, co to ona nie potrafi. Chwyciłam więc książkę i zaczęłam przeglądać przepisy.

torty i ciasta
Torty i ciasta – strona rozpoczynająca rozdział

Książka podzielona jest na kilka rozdziałów w zależności od typu przyrządzanego specjału. Są torty, ciasta, ciasteczka, desery ciepłe, desery zimne, czekoladowe drobiazgi oraz napoje. Każdy przepis ma określoną skalę trudności od 1 do 3. Podany jest też mniej więcej czas przygotowania, a przy niektórych przepisach znajdują się rady, jak ułatwić sobie wykonanie specjału. Jedyne czego mi brakuje to informacja na ile porcji wystarczy podana ilość składników.

Mój wybór padł na galaretkę pomarańczową z musem czekoladowym. Poziom 2 wydawał się rozsądnym poziomem trudności, tak żeby nie robić jakiś klasycznych, wszystkim znanych muffinek oznaczonych jako 1 lub nie szaleć z tortem szwarcwaldzkim oznaczonym jako 3. Wykonanie tego przepisu miało zająć ok. godziny, ja jednak rozdzieliłam sobie pracę na dwa dni. Jednego przygotowałam galaretkę i zostawiłam na noc, by dobrze zastygła, drugiego mus czekoladowy.

przepis
Galaretka pomarańczowa z musem czekoladowym – przepis

Zacznijmy od galaretki. Przygotowanie jej nie sprawiło żadnych problemów. Jedynym mankamentem była mała jej ilość. Postanowiłam na drugi dzień przyrządzić więcej musu czekoladowego, by uzupełnić braki w pucharkach. Korzystając z dobrodziejstw rodzinnego domu, nastawiłam śmietankę do ubicia w mikserze z obrotową miską. Śmietanka ubijała się sama, podczas gdy ja ręcznie ubijałam jajka i topiłam czekoladę. No i śmietanka tak się elegancko w tym czasie ubiła, że zamiast sztywnej masy otrzymałam masło. Tak, dosłownie masło. Z braku czasu w przedsylwestrowym szale przygotowań galaretkę polałam po prostu roztopioną czekoladą z jajkiem, cukrem i likierem. Miało być tak pięknie, a wyszło jak zwykle.

Jeśli chodzi o smak końcowego deseru, to galaretka zdecydowanie na plus. Ręcznie zrobiona z kawałkami skórki pomarańczowej smakuje o niebo lepiej niż ta z proszku. Masa czekoladowa, bo bez śmietanki niewiele to miało wspólnego z musem, wyszła bardzo ciężka i trochę przytłaczała smak galaretki. Galaretka na tak, mus na nie i w sumie ocena wychodzi na zero.

Pierwsza moja próba przygotowania specjału z tej książki wyszła średnio. Na szczęście nie czuję się zniechęcona, a wręcz przeciwnie, zmotywowana do dalszych testów. Bardzo lubię gotować, mimo że w większości przypadków nie wychodzi to najlepiej. Ponoć trening czyni mistrza, dlatego nie należy się poddawać!

Jedna myśl na temat “Czekolada”

  1. Miło, że książka się podoba – powodzenia przy kolejnych przepisach! Jest jednak nieoczekiwany bonus w całej sytuacji: umiesz zrobić masło! 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *