Trymer do brody Philips i miła niespodzianka

Jakoś na przełomie wiosny i lata ubiegłego roku postanowiłem kupić sobie wreszcie porządny trymer do brody. Mój wybór padł na BeardTrimmer 3000 firmy Philips. Jest to naprawdę fajne urządzenie. Jest nieduży, więc bez trudu można go zabrać w podróż. Ale też nie jest mały, dobrze i pewnie leży w dłoni. Ma regulację długości włosków o precyzji 0.5 milimetra i w sumie 20 stopni do wybrania. Ale najlepsze w tym zakupie jest coś zupełnie innego.

Decydując się na zakup przejrzałem masę ofert. Już tak mam, że gdy coś kupuję, lubię się zorientować na rynku. Bardzo, bardzo rzadko kupuję coś bez zastanowienia. Lubię też, szczególnie jeśli dotyczy to sprzętu, kupować produkty najlepsze dostępne na rynku. To chyba taka cecha Chmielewskich, bo mój tata, a jeszcze bardziej dziadek, też tak mają. Kusiły mnie więc trymery Browna za dwa razy tyle, ile dałem za tego Philipsa. Kusiły i inne, jeszcze droższe. Kiedy jednak przejrzałem ich specyfikacje, nie znalazłem większych różnic. Uznałem zatem, że płaciłbym tylko za znaczek, a to mnie aż tak nie jara, pozostałem więc przy BeardTrimmerze 3000 (czy tylko ja mam skojarzenia z Nimbusem 2000 z Harry’ego Pottera?). I jestem z tego powodu szczęśliwy, a dlaczego, to zaraz się wyjaśni.

BeardTrimmer 3000 czyli Nimbus wśród trymerów

Trymer Philips
BeardTrimmer 3000 – pudełko

Sprzęt ten goli całkiem dokładnie i precyzyjnie. Można się nim ogolić prawie na gładko, co robię na policzkach i szyi. Oczywiście nie jest tak gładko, jak ogolenie się tradycyjną maszynką, ale zdecydowanie szybciej. Na podbródku i na górnej wardze, gdzie tylko przycinam włosy, rzadko zdarza się, bym musiał przejechać więcej niż dwa razy by przyciąć wszystkie włosy i by nic nie odstawało. Nie podrażnia też jakoś specjalnie skóry, co jest istotne dla tych posiadających wrażliwszą (jak ja).

Jak wspomniałem, trymer posiada regulację długości co 0.5 mm. Dokonuje się jej przez przekręcenie regulatora w samej maszynce, który ustawia odpowiednio plastikową nasadkę. Bardzo mi zależało na takim sposobie regulacji, bo jest precyzyjny i szybki. Pozwala na zmianę długości przycinanych włosów nawet w trakcie pracy. Tak więc przechodząc z wąsów na brodę a później na podgardle muszę tylko przekręcić regulator i już mogę golić się dalej. Niektóre trymery posiadają po prostu wymienne nasadki o różnej grubości, które teoretycznie też pozwalają na regulację, ale nie tak precyzyjną i raczej nie ryzykowałbym zmiany w trakcie pracy maszynki.

Sprzęt ten goli całkiem dokładnie i precyzyjnie.

BeardTrimmer 3000 - wygląd
BeardTrimmer 3000

Trymer jest bezprzewodowy, działa na akumulator, który można naładować podpinając całość do prądu przez specjalne gniazdo na dole urządzenia. Bateria starcza na bardzo długo, już nawet nie pamiętam kiedy ładowałem ją po raz ostatni (specyfikacja mówi o 90 minutach działania non-stop, ale wydaje mi się, że może być nawet więcej).

[…] główka z ostrzami jest odczepiana i można ją umyć […]

Jakość wykonania jest dobra. Obudowa jest plastikowa, ale wszystko jest ładnie spasowane, nic się nie wygina, nie odstaje, nie popsuło się też do tej pory. Ostrza są tytanowe. Choć z oczywistych przyczyn całości nie można wsadzać do wody, to główka z ostrzami jest odczepiana i można ją umyć, co zapewnia łatwe utrzymanie trymera w czystości.

O co chodzi z tą niespodzianką?

A teraz najlepsze. Kupując trymer zarejestrowałem go na stronie Philipsa. Dostałem za to dodatkowe miesiące gwarancji, co było moim celem. Zgodziłem się też na przetwarzanie moich danych (standard, bez tego by się nie obyło). Widziałem informację, że w ten sposób wyrażam zgodę na wzięcie udziału w ewentualnych konkursach i tym podobnych, ale to zignorowałem, bo jakoś do tej pory nic nie wygrałem w takich loteriach.

[…] jesienią ubiegłego roku otrzymałem maila, że kurier jedzie z przesyłką do mnie.

NoseTrimmer 5000
NoseTrimmer 5000 – pudełko

Jakież więc było moje zdziwienie, gdy jesienią ubiegłego roku otrzymałem maila, że kurier jedzie z przesyłką do mnie. Nadawcą była niemiecka firma marketingowa rozsyłająca różne nagrody w konkursach organizowanych przez inne firmy. I kiedy pan kurier dostarczył nieodpłatną paczkę okazało się, że mój trymer wziął udział w konkursie Philipsa i wygrałem… drugi trymer… 🙂

Ten jest jednak inny, bo do nosa, uszu i brwi, choć ja go używam do precyzyjnego przycinania wąsów na końcach. 🙂 NoseTrimmer 5000 (czyli lepszy, tamten był tylko 3000) jest częścią zestawu weszły też nożyczki, obcinaczka do paznokci i pęseta, a wszystko w zgrabnym etui. Generalnie bardzo fajny zestaw, zwłaszcza, że nie dałem za niego ani grosza.

NoseTrimmer 5000 - etui
NoseTrimmer 5000 wraz z etui

Tym sposobem mój szacunek do firmy Philips wzrósł niepomiernie, i jeżeli będę w przyszłości kupował sprzęt do pielęgnacji ciała bądź włosów, najprawdopodobniej mój wybór padnie właśnie na tą firmę (i nie, nie zapłacili mi ani grosza, żebym tak ich chwalił).

Autor: Kamil Chmielewski

Inżynier informatyki, specjalność systemy informatyczne - inżynieria systemów. Student pierwszego semestru magisterki na Politechnice Wrocławskiej. Fan gier RPG i strategii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *