Ekranizacja anime czyli Ghost in the Shell

Mimo tego, że jednym z powodów porzucenia starego bloga była chęć rozszerzenia tematyki publikowanych treści, o czym wspominałem w inauguracyjnym wpisie na tym nowym blogu, to na pewno nie porzuciłem gatunku, który tam dominował – recenzji. Ostatnio kilka osób pytało mnie, kiedy następna recenzja. Poczułem się więc wywołany do tablicy i oto ona. A dotyczy filmu, który niedawno widzieliśmy w kinie. Ghost in the Shell to ekranizacja dosyć popularnej mangi/anime o tym samym tytule.

Ghost in the Shell photo 1
Źródło: IMDb

Świat przedstawiony w Ghost in the Shell to bliżej nieokreślona przyszłość. Technika poszła mocno do przodu, i jak to w takich technologicznych utopiach bywa, zaczęto naginać granice tego co normalne i naturalne. Eksperymentowano z ulepszeniami człowieka, tworzono różne maszyny mające go zastąpić i tak dalej. Standard. Człowiek jednak wciąż był słabszy (fizycznie) niż maszyna, a maszyna głupsza niż człowiek (taki skrót myślowy, nie jestem przekonany, czy można taką samą miarą porównywać robota i człowieka). Naukowcy wpadli więc na genialny w swej prostocie pomysł. Stworzyli syntetyczne ciało (powłokę, tytułowy Shell) i umieścili w nim mózg człowieka (czyli Ghost). Wykorzystali do tego dziewczynę, uratowaną przed śmiercią z rąk terrorystów (a przynajmniej tak jej powiedziano, ponieważ nie pamięta nic sprzed operacji). Eksperyment się powiódł i Major została wcielona do specjalnego oddziału policji.

[…] najważniejsze dla zrozumienia sensu filmu pytanie: o sens i istotę człowieczeństwa. I chodzi tu nie tyle o udzielenie odpowiedzi, ale o zrozumienie samego pytania.

Film z misją czyli trudna sztuka zadawania pytań.

Ghost in the Shell photo 2
Źródło: IMDb

Japońskie kreskówki bardzo często są lekką i frywolną formą rozrywki, ale czasem trafiają się perełki bardzo poważne i dające do myślenia. Ghost in the Shell zdecydowanie zalicza się do tych drugich. Jest tu trochę humoru, trochę klasycznej akcji – pościgi, wybuchy, bijatyki itp. Ale to nie te elementy są osią napędową filmu. Jak wiele w zmechanizowanej Major zostało człowieka? Kim jest i jak wiele tak naprawdę o sobie wie? Czy to, co mówią jej inni o niej samej jest prawdą? I komu można zaufać? Oraz najważniejsze dla zrozumienia sensu filmu pytanie: o sens i istotę człowieczeństwa. I chodzi tu nie tyle o udzielenie odpowiedzi, ale o zrozumienie samego pytania.

Obsada

Ghost in the Shell poster
Źródło: IMDb

Tytułową Major gra Scarlett Johansson i robi to bardzo dobrze. Już wcześniej wiedziałem, że jest dobrą aktorką a w tym filmie tylko to potwierdziła. Jej ruchy wyglądają naprawdę jak ruchy robota, i jest to efekt naturalny, niewymuszony. Sposób chodzenia, mimika, gesty, wszystko to wygląda, jakby nie do końca czuła się jak w swoim ciele. Efekt w oczywisty sposób zamierzony. Również inni aktorzy, w tym mój ulubiony japoński dziadek, stanęli na wysokości zadania. W efekcie do gry aktorskiej nie ma możliwości się przyczepić.

Nie oglądałem całego anime, ale sceny, które pamiętam z kreskówki są wiernie oddane w filmie. Trochę podobnie, jak Sin City było kreskówkowe, tak Ghost in the Shell jest animcowe. Trzeba przyznać, że są sceny japońskie aż do przesady, kiedy np. jakiś bandzior wypada z dwoma karabinami i zaczyna strzelać nie wiadomo gdzie, a bohater, nawet nie draśnięty, nie ucieka, tylko wyciąga swoją spluwę i kasuje gościa jednym strzałem. Ok, gdyby to było anime, to byłoby jeszcze pięć minut darcia mordy, ale jeżeli znacie takie produkcje to wiecie o co mi chodzi.

Muzyka

[…] wszystko wyglądało całkiem naturalnie, nawet Batou, który w pewnym momencie traci oczy, które zostają zastąpione soczewkami.

Muzyka jest świetna, bardzo klimatyczna. Pomaga wczuć się w świat przyszłości. Osobiście nigdy bym jej nie dodał do mojej playlisty, ale w filmach takich jak ten sprawdza się znakomicie.

Efekty, czyli na co poszły pieniądze

Ghost in the Shell photo 3
Źródło: IMDb

Efekty specjalne na dobrym poziomie. Nie było nic rażącego, wszystko wyglądało całkiem naturalnie, nawet Batou, który w pewnym momencie traci oczy, które zostają zastąpione soczewkami. I w tym jest chyba największa nadzieja dla przyszłości tego gatunku. Bo filmy z anime i mangi robi się od dawna, ale zazwyczaj brały się za to małe studia, bardzo często z Japonii i wychodziło pokracznie. Jednak z hollywoodzkim budżetem takie ekranizacje mają szansę stać się hitami, do czego niewątpliwie przyczyni się sukces Ghost in the Shell.

Podsumowanie

Podsumowując – film warty zobaczenia. Jeżeli nie macie ciśnienia na anime, to można poczekać. Ostatnimi czasy filmy bardzo szybko wychodzą na DVD i są bardzo tanie albo wręcz dołączane do jakiś gazet. My byliśmy w kinie i nie żałujemy, bardzo dobrze wydane pieniądze.

Autor: Kamil Chmielewski

Inżynier informatyki, specjalność systemy informatyczne – inżynieria systemów. Student pierwszego semestru magisterki na Politechnice Wrocławskiej. Fan gier RPG i strategii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *