Hello Morrowind, my old friend…

By choć na chwilę odpocząć od końcowo-semestralnych zaliczeń i zbliżającej się sesji, zainstalowałem ostatnio The Elder Scrolls III: Morrowind. Grę, przy której spędziłem niezliczone godziny, którą znam, jak własną kieszeń, a mimo to wciąż wracam na Vvardenfell z upodobaniem i, niezmiennie, ekscytacją. Choć jest już stareńka, i większości neo-gimbazy kojarzy się pewnie z erą automatów do gier (2002 rok, trochę czasu faktycznie minęło) to przyciąga mnie bardziej niż nowe, tak zwane ‚next-geny’. Czytaj dalej Hello Morrowind, my old friend…

The Elder Scrolls V: Skyrim – moja recenzja – cz. 5 – Podsumowanie

Uff… To już koniec. Napisanie tego tekstu było dłuższe i trudniejsze niż myślałem. Ale cieszę się, że zrobiłem to do końca. Z pewnością nie poruszyłem wszystkich aspektów gry. To jest prawie niemożliwe. Dlatego zachęcam do czytania innych artykułów na ten temat, by mieć szersze spojrzenie na produkcję. A co do ocen… To ich nie będzie ;). Stwierdziłem, że nie da się jednoznacznie ocenić Skyrima, a już na pewno nie zrobiłbym tego obiektywnie. Dlatego w zamian przygotowałem zestawienie plusów dodatnich i ujemnych gry. Zapraszam do zerknięcia. Czytaj dalej The Elder Scrolls V: Skyrim – moja recenzja – cz. 5 – Podsumowanie

The Elder Scrolls V: Skyrim – moja recenzja – cz. 4 – Wątki poboczne

To, za co ja pokochałem serię TES, to poza genialną fabułą była złożoność świata. Ilość zadań pobocznych i ich dopracowanie od zawsze odróżniało TES od innych serii cRPG, takich jak choćby (tfu) Gothic. Nie mówię tu o typowych RPG pokroju Baldur’s Gate’a. Tam panują zupełnie inne zasady, ten system, przeniesiony z papieru jest znacznie starszy, wywodzi się też od znacznie szerzej zakrojonego modelu gry w prawdziwe, papierowe RPG. Ale ja nie o tym dziś. Dzisiaj będzie o misjach pobocznych w Skyrimie. Oraz o Lore, które swoim rozmachem i złożonością przerasta niejednego ‚pisarza’ fantasy. Czytaj dalej The Elder Scrolls V: Skyrim – moja recenzja – cz. 4 – Wątki poboczne

The Elder Scrolls V: Skyrim – moja recenzja – cz. 3 – Wątek główny

Nie ma rolpleja bez fabuły. A w tej najważniejszą rolę gra główny wątek. On jest osią rozgrywki. Bez niego cała, nawet wspaniała mechanika zdaje się na nic. Fabuła zawsze była mocną stroną serii TES. Ze Skyrimem wiązano duże nadzieje. Moim marzeniem było wskrzeszenie ducha Morrowinda. Jak już wspomniałem wcześniej, pogodziłem się z tym, że nic go nie zastąpi. Czytaj dalej The Elder Scrolls V: Skyrim – moja recenzja – cz. 3 – Wątek główny

The Elder Scrolls V: Skyrim – moja recenzja – cz. 2 – Mechanika

Część poświęconą mechanice gry rozpocznę od omówienia największych pomyłek i niedociągnięć. Jest to podyktowane tym, że dużo łatwiej jest krytykować niż chwalić, a Skyrima jest za co ganić. Nie zrozumcie mnie źle, nie mówię, że Skyrim to zła gra (więcej odnośnie ocen w podsumowaniu). Uważam jedynie, że są w nim rzeczy, które Bethesda powinna bezwzględnie poprawić. Tak się zapewne nie stanie, ale od czego mamy moderów. No, do rzeczy. Czytaj dalej The Elder Scrolls V: Skyrim – moja recenzja – cz. 2 – Mechanika